
Tytuł: Na rozstaju dróg
Autor: Richard Paul Evans
Wydawnictwo: Znak
Rok wydania: 2012
Liczba stron: 295
„Na rozstaju dróg” to już druga część serii „Dzienniki
pisane w drodze”. Niestety nie miałam okazji przedstawić Wam recenzji
pierwszego tomu, czyli „Dotknąć nieba”, ale mam nadzieję zachęcić Was do
zapoznania się z tą historią dzięki tej recenzji. A zapoznać się warto, gdyż
jest to książka pełna potężnych emocji, wartości oraz refleksji nad życiem.
Na kartach tej lektury znów spotykamy się z Alanem
Christoffersen, który opisuje nam swoją podróż przez Stany Zjednoczone. Jej
celem jest tak naprawdę odnalezienie sensu życia (po ciężkich przejściach o
których można dowiedzieć się w części pierwszej). Niestety na jego szlaku staje
wiele przeszkód, a jedna z nich okazała się nie do przebycia. Kiedy główny
bohater zostaje zaatakowany przez gang młodych ludzi, trafia do szpitala w
ciężkim stanie. Człowiek tak schorowany przez długi czas z pewnością nie będzie
mógł podróżować pieszo przez cały kraj. Na szczęście w jego życiu pojawia się
kobieta, spada niczym anioł z nieba, i takie właśnie jest jej imię – Angel. Jej
pomoc jest tu nieoceniona, jednak ona też może mieć poważne problemy z
odnalezieniem swojego sensu życia. Czy Alan zapomni o utraconej niedawno żonie?
Jaki sekret skrywa Angel? O tym Wam już nie powiem.
Szczerze powiem, że Evans jest jednym z moich ulubionych
autorów, uwielbiam jego książki i na żadnej nigdy się nie zawiodłam. Być może
wielu z Was będzie sądzić, iż jest to romans, jednak tak naprawdę jest to zupełnie
coś innego. W tej książce nie ma wiele o namiętności między dwojgiem ludzi. Nie
znajdziemy tu też banalnych historii i motywów. Wszystko jest jedyne w swoim
rodzaju. Przede wszystkim spodobały mi się tu liczne refleksje, portret
ludzkiej samotności oraz pomysł na bohaterów, bo to oni podbijają serca
czytelników. Pisarz wydaje mi się być bardzo wrażliwym i spostrzegawczym
człowiekiem. Pięknie opisuje uczucia oraz myśli Alana, który boryka się z bólem
psychicznym, jak i fizycznym. Niesamowity był dla mnie również fakt, gdy autor
wprowadził zupełnie nowy wątek do książki, kiedy nikt już się tego nie
spodziewał. Niby taka przewidywalna historia, a jednak nic do końca
przewidziane zostać nie mogło.
Evans operuje bardzo przyjemnym stylem. Książkę tę
przeczytałam w jeden wieczór, kiedy to miałam ochotę się zrelaksować i otrzymać
dużą dawkę uczuć. Po lekturze byłam bardzo wzruszona. Klimat utworu sprawił, że
przez cały wieczór czułam się błogo i spokojnie. Historia ta wyciszyła mnie,
dała chwilę przemyśleń. Myślę, że otrzymałam też nadzieję, która w te smutne
jesienne wieczory była zdecydowanie na miejscu. Jeśli chciałabym powiedzieć
krótko – Richard Paul Evans jest po prostu dobry w tym, co robi i zawsze gdy
będę miała tego przysłowiowego kobiecego doła, będę sięgać po jego książki, aby
poprawić sobie humor.
„Na rozstaju dróg” to książka wartościowa i piękna. Pokazuje
nam, że najlepszym sposobem na pozbycie się własnego bólu jest pomoc innym.
Oczywiście na początek polecam pierwszą część, która również jest niczego
sobie. Ja mam natomiast nadzieję, że dane mi będzie przeczytać jeszcze trzecią
część. Teraz wierzę, że odkryjecie w tej książce, choć część tego, co odkryłam
ja. Polecam wszystkim szukającym ukojenia!
Moja ocena: 6/6

Kojarzę to serię. Nie dla mnie.
OdpowiedzUsuńLubię takie książki. Z pewnością sięgnę po pierwszy tom - dopisuje go na listę do kupienia :)
OdpowiedzUsuńZgadzam się z Tobą całkowicie. Evans ma "to coś" w sobie. W swoim stylu pisania. Powiem Ci, że jest trójka autorów, których chciałabym poznać "w całości". Evans (póki co czytałam dwie książki), Jodi Picoult (jestem w trakcie drugiej) i Stephen King (dopiero po pierwszej). Po tę książkę na pewno sięgnę. Tylko najpierw przeczytam pierwszy tom :)
OdpowiedzUsuńJeszcze nie miałam okazji sięgnąć po twórczość Evansa, ale planuję to niedługo zmienić. Na pewno najpierw zapoznam się z pierwszą częścią tej serii zanim przeczytam "Na rozstaju dróg".
OdpowiedzUsuńDotychczas czytałam Evansa ,,Obiecaj mi'' i bardzo mi się podobało, dlatego teraz mam ochotę na więcej dzieł tego autora. Powyższa książka szalenie mnie zaciekawiła, ale zacznę najpierw od jej pierwszej części.
OdpowiedzUsuńNie jakoś mnie nie przekonałaś;) mimo Twojej wysokiej oceny, narazie poluję na inne perełki;)
OdpowiedzUsuńZaintrygowałaś mnie tą książką. Lubię takie tajemnice, zwłaszcza, że napomknęłaś o nich i nic więcej nie zdradziłaś :D Szkoda, że nie udało Ci się zrecenzować pierwszej części. Niemniej jednak i tak sięgnę kiedyś po tą książkę :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Muszę w końcu sięgnąć po coś jego autorstwa :)
OdpowiedzUsuńZnając prozę Evansa, wyobrażam sobie, że to cudna lektura.
OdpowiedzUsuńLubię takie książki i muszę się w końcu zaznajomić z autorem :)
OdpowiedzUsuńNa mojej półce czeka jedna powieść tego pana ;)
OdpowiedzUsuńNie znam żadnej powieści Evansa i muszę to kiedyś nadrobić. Czy zacząć swoją przygodę od tej powieści? Sama nie wiem.. :D
OdpowiedzUsuńJeśli mam być szczera, to odkąd pamiętam unikałam twórczości Evansa. Zupełnie nie wiem dlaczego budził we mnie negatywne emocje. Ostatnio jednak, coraz częściej mam nieposkromioną ochotę na zasmakowanie kilku jego pozycji - między innymi tej ;)
OdpowiedzUsuńNie miałam jeszcze do czynienia z tym autorem, ale pragnę to jak najszybciej zmienić. Być może to właśnie na pierwszy ogień pójdzie „Dotknąć nieba”. :)
OdpowiedzUsuńKsiążki tego autora zawsze poruszają do głębi :)
OdpowiedzUsuńMuszę w końcu zabrać się do "Pamiętnika" tego autora, świetna recenzja pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńJakoś nie mogę przekonać się do tego autora. Nie mam ochoty na tego typu ,,powiastki" więc w najbliższym czasie raczej nie zapoznam się z twórczością Evansa. Może kiedyś...
OdpowiedzUsuńJest tylu godnych uwagi autorów, jak i książek, że człowiek już sam nie wie co ma czytać, a co dopiero taki chomik jak ja! O Evansie też już dużo słyszałam i raczej pozytywne rzeczy, więc mam go na uwadze, ale zawsze wolę zachowywać odpowiednią kolejność przy czytaniu jakichkolwiek serii ;) Pozdrawiam i zapraszam do mnie ;)
OdpowiedzUsuń