
Tytuł: Problem cierpienia
Autor: C.S. Lewis
Wydawnictwo: Esprit
Rok wydania: 2010
Liczba stron: 195
Clive Staples Lewis jest
większości z nas znany przede wszystkim z „Opowieści z Narnii”. Jako młody
chłopak stracił swoją wiarę, spowodowała to I wojna światowa, w której
uczestniczył. Na szczęście na studiach, podczas wielu dyskusji jego wiara
zaczęła powracać, o czym możemy przeczytać w „Zaskoczony radością”. Od tej pory
religia stała się głównym tematem poruszanym przez pisarza.
Myślę, że bardzo ważna jest przedmowa
tego utworu, gdzie autor wyjaśnia, iż tak naprawdę nie do końca żyje zgodnie z
zasadami które sam głosi. Ta książka nie chce przekazać nam suchej wiedzy,
Lewis doskonale zdaje sobie sprawę, że gdy cierpimy najważniejsza jest odrobina
odwagi i współczucie innych.
Cierpienie nie jest obce żadnemu
człowiekowi. Na każdym kroku je zauważamy. Codziennie ktoś umiera, każdego dnia
kolejna osoba przeżywa jakieś nieszczęście. Wielu ateistów mówi wtedy –
dlaczego Bóg do tego dopuszcza? Widocznie nie jest tak dobry lub wszechmocny.
Ludzie pojawili się na Ziemi i od początku sprawiali sobie przykrość, zadawali
ból. Wydaje się, że Najwyższy jest kompletnym ignorantem. Takie pesymistyczne
myślenie dotyka wielu osób. Nie ukrywajmy, nie jest wcale łatwo powiedzieć „widocznie
Bóg tak chciał”, gdy tracimy coś dla nas najważniejszego. W tej lekturze Lewis
pięknie tłumaczy problem cierpienia. Twierdzi, że Bóg przez nie stara się do
nas przemówić:
„W naszym cierpieniu Bóg krzyczy
do nas; cierpienie to Jego megafon, który służy do obudzenia głuchego świata”
Być może ma rację. Cierpienie
wyzwala w nas też miłość do człowieka dotkniętego bólem. Cały nasz świat jest
powiązany małymi niteczkami, które ze sobą współgrają. Z jednej strony świat
bez cierpienia wydaje mi się pięknym, ale z drugiej kompletnie nie potrafię go
sobie takim wyobrazić. Ból fizyczny, psychiczny czy duchowy kształtuje
nas. Pisarz próbuje tutaj opisać jedno z
najtrudniejszych zagadnień, lecz jednocześnie najbliższych naszym sercom.
Przyznam, że tę książkę jest mi
trudno ocenić. Z pewnością jest ona z wyższej półki, a jej treść ma pewne
wartości, lecz przede wszystkim przedstawia ona filozofię cierpienia. Język nie
należy do najprostszych i mimo tak niewielu stron, książkę czyta się raczej
powoli. Myślę, że lepiej jest ją czytać codziennie po trochu, gdyż aby
dogłębnie zrozumieć, co chciał nam przekazać autor musimy się w spokoju i ciszy
zastanowić nad przeczytanym tekstem (a zapewniam, że jest się nad czym
zastanawiać). Ciężko jest mi też powiedzieć, czy ta książka jest odpowiednia
dla każdego. Skupia się ona głównie na Bogu, z czego nie każdy może być
zadowolony. W każdym razie uważam, iż zwyczajnie warto poznać jakieś dzieło
Lewisa, poza „Opowieściami z Narnii”, szczególnie, że nie są one zbyt długie.
„Problem cierpienia” to książka,
która rozkłada wszelaki ból na czynniki pierwsze. Lewis krok po kroku tłumaczy
nam to zagadnienie. Czasami miałam wrażenie jakby czytał mi w myślach. Czytając
pojawiały się w mojej głowie pytania, a po chwili znajdywałam w tej lekturze na
nie odpowiedzi. Jest to książka wyjątkowa i szczerze zachęcam do zapoznania się
z nią. Ocenę natomiast pozostawię Wam.
„Zakładamy i często wierzymy, że
to, co jest w istocie negatywnym nawykiem, stanowi wyjątkowy, jednorazowy akt.
Odwrotny zaś błąd popełniamy odnośnie do naszych cnót - jak słaby tenisista,
który mówi, że miał "zły dzień", podczas gdy tak naprawdę zaprezentował
swoją normalną, kiepską formę, a swoje rzadkie sukcesy uważa za "rzecz
normalną".

Okładka sprawiła, że mam ochotę przeczytać :)
OdpowiedzUsuńCzuję, że książka skłoniłaby mnie do przemyśleń.
Tak, okładka jest bardzo emocjonująca.
OdpowiedzUsuńooo naprawdę świetna okładka. Zaciekawilaś mnie tą recenzją!
OdpowiedzUsuńPiękna okładka. Skuszę się ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
Okładka jest niesamowita! Jak będę mieć więcej czasu, to po nią sięgnę :)
OdpowiedzUsuńDo teraz uwielbiam "Opowieści z Narnii", przydałoby się więc poznać tego autora od innej strony. Chętnie przeczytam :)
OdpowiedzUsuńNiesamowita okładka! Zachęca!
OdpowiedzUsuńZupełnie zapomniałam o tej książce a przecież swego czasu miałam zamiar ją przeczytać, lecz nie było akurat jej w mojej bibliotece, to poszła w niepamięć. Zapytam o nią jeszcze raz. Może teraz będą mieli.
OdpowiedzUsuńLubie ksiazki ktore nie sa proste w czytaniu. Trudny jezyk pozwala na wlasnie przemyslenie dokladnie co autor mial na mysli. Musze przeczytac;)
OdpowiedzUsuńczytałam wiele pozytywów o tym autorze, więc chętnie przekonam się sama :) Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńŚwietny tekst. Zachęciłaś mnie.
OdpowiedzUsuńMuszę koniecznie zapoznać się z twórczością autora, bo- aż wstyd przyznać- znam tylko "Opowieści... ".
OdpowiedzUsuńC.S.Lewis sprawia, że od razu czuję się lepiej, nie wiem co w tym jest, ale na pewno jest magiczne i bezwarunkowe. Dlatego z pewnością sięgnę po tę lekturę :)
OdpowiedzUsuńFaktycznie taką książkę raczej trudno się ocenia... Ale jest w niej coś takiego, co sprawia, że chętnie bym ją przeczytała, choć długich filozoficznych wykładów nie lubię. Z drugiej jednak strony sama czasem filozofuję, więc dlaczego nie :)
OdpowiedzUsuńTrudna książka i zostawie ją sobie na inny czas, ale będę miała ją na uwadze :)
OdpowiedzUsuńCzasami czuję się jak ignorantka, bo znam tylko "Opowieści z Narnii" i to jeszcze pobieżnie.
OdpowiedzUsuńMuszę chyba poszerzyć swoje horyzonty, bo tak być nie może!
Po opisie wnioskuję, że książka nie jest łatwa, ale i na takie znajduję czas. Kto wie, może kiedyś trafi w moje ręce, bo chętnie bym ją przeczytała. Pozdrawiam i zapraszam do siebie. dopiero zaczynam :)
OdpowiedzUsuńhttp://ksiazkowo89.blogspot.com/