
Tytuł : Wichrowe Wzgórza
Autor: Emily Brontë
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 288
Emily Brontë to angielska pisarka. „Wichrowe wzgórza” to
jedyna powieść jaką napisała. Wychowała
się na plebanii. Była ubogą córka pastora i jej przeznaczeniem było zostać
guwernantką. Niestety, za życia pisarki, książka spotkała się z ogromną
krytyką. Lektura ta była na tamte czasy zbyt kontrowersyjna i brutalna. Zło
zostało przedstawione w swojej najgorszej postaci.
Ta pełna smutku i grozy historia rozpoczyna się przybyciem
pana Lockwood’a do Wichrowych Wzgórz. Tam poznaje służącą Dean, która
opowiedziała mu o wydarzeniach mających miejsce właśnie tam. Wszystko zaczęło
gdy pan Earnshaw przychodząc z miasta przyniósł ze sobą coś zupełnie
niespodziewanego – małego chłopca. Reszta rodziny nie potrafi zaakceptować
odmieńca i kiedy pan domu umiera, życie Heathcliff’a zamienia się w piekło.
Odrobinę szczęścia daje mu tylko Catherina z którą spędza wiele czasu. Niestety,
gdy dziewczyna dojrzewa, zostaje wydana chłopakowi z wysoko postawionej
rodziny. Wtedy bękart postanowił opuścić Wichrowe Wzgórza. Wraca po długim
czasie na co bardzo cieszy się Catherina. Nie jest to jednak wcale powód do
szczęścia, gdyż chłopak przez cały ten czas krył w sobie nienawiść i chęć
zemsty. Do czego będzie zdolny, aby odzyskać swoją ukochaną przyjaciółkę, swoją
miłość?
Opowieść o miłości, samotności, zemście i ogromnym bólu,
który doprowadzał mnie do łez. W obliczu tak wielu emocji czytelnik nie może
pozostać obojętny. Przyznam, że dawno nie czytałam równie dobrej książki, która
pozostawia wiele przemyśleń, o której nie da się szybko zapomnieć. Bohaterzy są
tak wyraziści, że z łatwością mogłam ich sobie wyobrazić w rzeczywistym
świecie. Najbardziej jestem zachwycona ich psychologicznymi portretami.
Poznajemy bohaterów od dzieciństwa, aż do śmierci. To sprawia, iż widzimy jakie
sytuacje wpłynęły na nich znacząco oraz dlaczego zostali brutalni bądź
zgryźliwi. W wspaniały sposób została ukazana siła miłości, choć niestety nie
chodzi tu o żadną piękną miłość z motylkami w brzuchu. W tej książce poznamy
jej najgorszą stronę. Jednak patrząc inaczej – miłość jest wtedy, gdy chcemy
dla drugiego człowieka wszystkiego co najlepsze, a tu poznałam jak niektórzy
bohaterowie kierowali się głównie egoizmem.
Fabuła jest bardzo ciekawa, sprawia że od książki wręcz nie
da się oderwać! Ogromnym plusem jest też język pisarki. W porównaniu z
większością współczesnych książek, mogę śmiało stwierdzić, że w tej jest on o
niebo lepszy. Ukryta jest w nim pewna poetyckość, która nadaje magicznego
klimatu, który z łatwością oddaje nastrój cierpienia. Spotkamy tu również
liczne opisy. Dzięki nim okolica Wichrowych Wzgórz stała się bliska mojemu
sercu.
Wiktoriańskie czasy były dla kobiet bardzo nieprzychylnym
okresem. Brak jakichkolwiek praw, ciągłe życie jako służące, bo służyły albo
mężowi albo jako sprzątaczki/guwernantki/szwaczki. Małżeństwa były aranżowane,
a całe życie kobiet układane od A do Z. Te trudne czasy przedstawiła właśnie Emily
Brontë. Niesamowicie smutny obraz ukazujący męki panien i mężatek, uświadamia
nam jak bardzo zmienił się świat.
„Wichrowe Wzgórza” to powieść, która niesie ze sobą kilka
istotnych faktów nad którymi powinno się usiąść i zastanowić. Historia ta jest
wstrząsająca i w mojej opinii warto ją poznać. Ten klasyk pokochało już kilka
pokoleń i nadal znajdują się nowe osoby, które uwielbiają ten utwór.
Najbardziej oryginalny w tej lekturze jest fakt, iż nie jest to typowy romans.
Tak naprawdę nie doczekamy się tu tkliwości panujących w tego typu
opowieściach. Ponury nastrój przeważa i sprawia, że odczuwamy nawet grozę.
Myślę, że to bardzo dobra pozycja na te jesienne wieczory, które właśnie się
zaczęły. Nie pozostało mi nic innego,
jak serdecznie polecić!
„Masz, na co zasłużyłaś. Sama siebie zabiłaś. tak, teraz
mnie całuj i teraz płacz! Żądaj ode mnie pocałunków o łez... będę dla ciebie
tylko trucizną i wyrokiem potępienia.”
„Przewodnią myślą mego życia jest on. Gdyby wszystko
przepadło, a on jeden pozostał, to i ja istniałabym nadal. Ale gdyby wszystko
zostało, a on zniknął, wszechświat byłby dla mnie obcy i straszny, nie miałabym
z nim po porostu nic wspólnego.”
Moja ocena: 6/6

Och, piękna książka, jedna z moich ulubionych, głęboko zachowane z nią wspomnienia mam w sercu. <3 Całkowicie zgadzam się z Twoją recenzją. :)
OdpowiedzUsuńksiążka bardzo, bardzo dobra, naprawdę warto ją znać, ale jak dla mnie - za smutna. zero optymizmu. no i na początku zupełnie nie mogłam się połapać o co chodzi, z tymi wszystkimi Katarzynami, plus przez połowę chyba zastanawiałam się czy Heathcliff to imię czy nazwisko xd nie polubiłam tu za bardzo żadnego bohatera... najbardziej Heathcliffa. bo cała reszta, na czele z Katarzyną (miałam jakieś takie głupie tłumaczenie, że to nie była Cathy tylko Katarzyna) jęczała na swój los, a tak naprawdę nie robiła nic aby go zmienić.. i wiem, wiem - czasy, konwenanse i tak dalej. ale jeśli się chce, to zawsze można, do cholery.
OdpowiedzUsuńale książkę i tak wspominam miło, oceniłam na 8 :D
Not crazy for horror story.
OdpowiedzUsuńhttp://tifi11.blogspot.com
Właśnie jestem w trakcie czytania;) Fantastyczna, wzruszając opowieść, ale niestety i smutna.
OdpowiedzUsuń"Wichrowe wzgórza" mam zamiar przeczytać... Trzymałam się od klasyków z daleka, ale teraz widzę, że popełniłam błąd!
OdpowiedzUsuńNiedawno, całkiem przypadkiem, w tv znalazłam lecący już dobre 20 minut film. Ekranizację powyższej książki. Chcąc nie chcąc nie udało mi się oprzeć pokusie... i obejrzałam.
Nikt nie potrafił mi odpowiedzieć na to pytanie... Może Ty będziesz umiała - dlaczego oni do .... (bardzo niecenzuralne słowo).... wieszali psy? Nie zrozumiałam tego. Były chyba dwa fragmenty, jak ktoś brał psa, zakładał mu sznur i zostawiał na płocie albo drzewie i pies się dusił. To było okropne! Nie potrafię, po prostu nie potrafię zrozumieć dlaczego.
Czytałam kilka lat temu, ale przyznam, że książka nie wywarła na mnie takiego wrażenia jakiego się spodziewałam. Nie mogę stwierdzić, że mi się nie podobała, ale jednak zachwytów nie było. Myślę, że muszę jeszcze raz ją przeczytać, bo może byłam za młoda po prostu na klasykę :)
OdpowiedzUsuńPróbowałam czytać tę książkę, ale strasznie się przy niej męczyłam. Nie znoszę po prostu klasyki ale oglądałam ekranizacje tej historii i byłam nią zachwycona.
OdpowiedzUsuńklasyka, do której chętnie się powraca :)
OdpowiedzUsuńJuż dawno chciałam ją przeczytać :)
OdpowiedzUsuńKsiążka, którą mogłabym czytać i czytać. Klasyka.
OdpowiedzUsuńostatni przeczytałam z jedną książek Charlotte Bronte. Przyszła pora na poznanie twórczości jej siostry- zwłaszcza że bardzo ją chwalisz (:
OdpowiedzUsuńNie czytałam, ale słyszałam o tej pozycji wielokrotnie - między innymi podczas czytania "Zmierzchu" ;)
OdpowiedzUsuńuwielbiam :)
OdpowiedzUsuńDla mnie to swego rodzaju wyznacznik książek o miłości, klasyk w pełnym tego słowa znaczeniu. "Wichrowe wzgórza" mają niepowtarzalny klimat.. coś co sprawia, że czytelnik przepada :D
OdpowiedzUsuń"Wichrowe Wzgórza" są powieścią, którą planuję przeczytać od dawna.
OdpowiedzUsuń"Wichrowe wzgórza" to część mojej młodości ;) nawet nie wiem ile razy je przeczytałam- i chyba ponownie do nich wrócę ;)
OdpowiedzUsuńWspaniała klasyka :)
OdpowiedzUsuńGenialna powieść! Podczas jej lektury nie mogłam wyjść z podziwu dla autorki. ;)
OdpowiedzUsuńUwielbiam klimat tej książki, sposób w jaki jest napisana, dwójkę głównych bohaterów. Przy czym nie spotkałam się jeszcze z dobrą ekranizacją.
OdpowiedzUsuńMam ją w planach :)
OdpowiedzUsuńCzytałam i przyznam, że dzieło genialne! ;)
OdpowiedzUsuńProwadzisz bardzo fajnego bloga. ;) Dodaję do obserwowanych.
Zapraszam do mnie. ;)
Dwa razy próbowałam przeczytać "Wichrowe wzgórza" i poległam... planuję podjąć trzecią, ostatnią próbę :)
OdpowiedzUsuńJeśli chodzi o siostry Bronte, chyba minimalnie wolę "Jane Eyre" i "Lokatorkę Wildfell Hall", ale "Wichrowe wzgórza" też uwielbiam. Trochę dziwnie się tę książkę czyta, ale ma ona w sobie coś takiego, że rzeczywiście ciężko jest się oderwać, magia :))
OdpowiedzUsuńKsiążka jest piękna. Uwielbiam ją i strasznie żałuję, że Emily nie napisała żadnej innej :( Dziękuję, że o niej przypomniałaś - muszę sięgnąć po nią jeszcze raz :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)
Uwielbiam, ostatnio sporo o niej myślę - koniecznie chcę sobie 'odświeżyć', bo czytałam już jakiś czas temu. Być może pozwolę sobie nawet na własny egzemplarz :)
OdpowiedzUsuńEmily napisała tak nowatorską powieść, że nikt przedtem ani nikt później nie był jej w stanie w tym dorównać. Nie można powiedzieć że zapoczątkowała nowy gatunek literacki: ona STANOWIŁA ten gatunek, bo nikt już nie był w stanie napisać czegoś podobnego. Niepowtarzalna powieść, pełna goryczy. Po jej lekturze czuję się zafascynowana i obrzydzona zarazem. Począwszy od bardzo ciekawej koncepcji narracji, kończąc na aspekcie psychologicznym powieści, Emily napisała coś ponadczasowego.
OdpowiedzUsuń