niedziela, 13 grudnia 2015

Wyrzutki - John Flanagan





Tytuł: Wyrzutki
Autor: John Flanagan
Wydawnictwo: Jaguar
Liczba stron: 480
Moja ocena: 8/10








Jako oddana fanka Zwiadowców, nie śmiałabym przejść obojętnie obok skandyjskiej trylogii Johna Flanagana. Szczególnie, że obie powieści toczą się w tym samym świecie. Przeczytałam już wszystkie tomy Zwiadowców jakie istnieją i potwornie brakowało mi przyjemnego stylu pisarza, który pisze swoje powieści niczym gawędę, którą miło się zaczyna, a kończy szybciej niż ktokolwiek by się spodziewał. John Flanagan zawsze przyczyniał się do mojego głębokiego relaksu. Jego książki są lekkie, przyjemne w odbiorze, a zarazem wciągające. Nie można sobie wymarzyć nic lepszego po ciężkim dniu. 

Skandia to kraina wojowników słynna z wysoce rozwiniętego żeglarstwa, a co za tym idzie, ze skutecznych napadów na inne kraje. Hal Mikkelson, który nie odziedziczył po ojcu potężnej postury, jest często z tego powodu wyśmiewany. W Skandii liczy się siła. By zostać prawdziwym wojownikiem należy przejść trzymiesięczne szkolenie. Młodzi chłopcy są dzieleni na grupy, które poprzez rywalizacje w różnych zadaniach walczą o zwycięstwo. Hal trafia do grupy wyrzutków – chłopców, których nikt nie chciał wybrać do swojej drużyny. 

„Czaple” – bo tak nazwana została ich drużyna – mimo wszystko postanawiają nie dać się i stoczyć walkę o zwycięstwo. Okazuje się, że w każdym z nastolatków drzemie jakaś cecha, która może doprowadzić drużynę do nagrody. Hal świetnie zna się na budowie statków i nadaje się na przywódcę. Stig ma talent do bójek, Ingvar ogromną siłę, Jasper jest szybki i sprytny, nawet ciągle kłócące się bliźniaki przydają się drużynie. Czy drużyna składająca się z wyrzutków ma jakiekolwiek szanse na wygraną? 

Świat, w którym toczy się akcja powieści jest mi dobrze znany, więc zaczynając książkę poczułam się jakbym wróciła do dawno nieodwiedzanego, ciepłego domu. Zaczynając od bohaterów, co tu dużo mówić, pokochałam Hala prawie tak mocno jak Willa ze Zwiadowców. Jak zwykle John Flanagan nie pozwolił mi się nudzić i wykreował bohaterów, którzy łatwo trafiają do serca. Często się śmiałam, czasem byłam wściekła – autor potrafi jak nikt inny odciągnąć mnie od swoich problemów. 

Jestem pełna podziwu dla Johna Flanagana, któremu pomysły na coraz to nowsze przygody nigdy się nie kończą. Nie wiem jak on to robi, ale mam nadzieję, że wciąż i wciąż będzie wydawał nowe książki, którymi ja będę mogła się zachwycać. Seria Drużyna jak na razie mnie zafascynowała i choć nie mogę powiedzieć, że jest równie dobra co Zwiadowcy, to i tak nie mogę doczekać się momentu w którym sięgnę po kolejne tomy. Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Polecam wszystkim fanom Zwiadowców i osobom, które lubią ten typ fantastyki.

6 komentarzy:

  1. Obecnie czytam "Górę Skorpiona" i jestem po raz kolejny zachwycona! Uwielbiam Johna Flanagana, a jego seria "Zwiadowcy" zalicza się do moich ulubionych. Czytając "Drużynę" trudno nie czuć tego samego ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzę, że to kolejna, ciekawa seria. Z chęcią uwzględnię ją w swoich planach czytelniczych.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojej, ja uwielbiam Zwiadowców, razem z bratem przeczytaliśmy wszystkie części ;) A tu nowa seria? Jej, nie interesowałam się tym, więc nie wiedziałam! Dziękuję dziękuję! :) Pan Flanagan jest wspaniały!

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie też się Zwiadowcy bardzo podobali :) Chętnie przeczytałabym i Wyrzutki :v

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem w trakcie "Zwiadowców", jak dotrę do końca serii (czyli za dobrych parę lat przy moim aktualnym tempie), z pewnością sięgnę po "Drużynę"!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja musiałabym wreszcie się wziąć za Zwiadowców, ale co gdy się w nich zakocham ? :)

    OdpowiedzUsuń